piątek, 11 listopada 2016

Jesteśmy wystarczająco silni, by odpuścić.



~~~~
Kto mówi, że prawda mimo wszystko jest piękna?
I kto mówi, że miłość powinna nas złamać, gdy upadamy?


*Muzyka, proszę włącz*

Każdy to widział, ale nie oni. Miało być pięknie. Zaczęło się jak zwykle od wielkiej przyjaźni, poprzez wielką miłość, aż do teraz. Aż do stanu obecnego, a co nim było? Przeraźliwe krzyki, łzy, brak rozmowy. To był koniec, ich sromotny koniec.

Kochali się. To była miłość od pierwszego wejrzenia. B y ł a. A może nadal jest? Ukryta gdzieś na samym końcu serca, zakopana wzajemną nienawiścią?

Jasmine była inna. Wyróżniała się z tłumu swoją naturalnością i delikatnością. Jej rude włosy idealnie podkreślały piegatą buzię. Była strasznie nieśmiała, a każdy jakikolwiek kontakt z kimś wywoływał u niej wielką panikę, więc sama się zdziwiła kiedy na jej drodze stanął on, Thomas. Wysoki, w miarę przystojny mężczyzna.
Wpadli na siebie w parku. Jasmine wracała wtedy z wieczornych zajęć i przejęta tym, jak mało czasu zostało jej do nauki, wpadła na niego, niszcząc swoje okulary. To był ostatni raz kiedy je ubrała. Od tej pory na jego życzenie nosiła soczewki.
Zaczęły się wyjścia do kina, teatru, na spacer, na koncerty. Pierwsza prawdziwa randka zdarzyła się dopiero dwa lata, po pierwszym spotkaniu. Wszystko szło tak jak miało iść -  do przodu. Wszystko było perfekcyjne.
Jednak nie miało prawa tak być. Znajomi Jas, bo tak na nią wołano, zaczęli jej odradzać związek z siatkarzem, a dokładnie z Thomasem. Słyszeli o nim dużo i nie chcieli żeby cierpiała. Ale to ona go znała. To ona poprzedziła związek przyjaźnią. Wiedziała o nim prawie wszystko, ale również wiedziała, że ma tajemnice, bo każdy je ma. Ona sama też. 



W moim sercu wciąż tli się ogień, ale nie płonę dla Ciebie.

-Eveline,ma na imię Eveline - wyznał pewnego wieczoru, gdy po trzech dniach ciszy nie mógł już jej znieść
-Zdradzasz mnie? - spojrzała na niego, szukając odpowiedzi, lecz jej nie uzyskała - Nie wierzę, Thomas! Zaprzecz, proszę cię - niemal błagała płaczliwym tonem, lecz siatkarz ani drgnął. Dopiero po kilku minutach zdołał cokolwiek powiedzieć
-Eveline poznałem jako nastolatek, to była pierwsza moja miłość. Ja chyba nadal ją kocham. Gdy ją zobaczyłem miesiąc temu na przystanku autobusowym tu, w Polsce, mocno się zdziwiłem. Ale moje uczucia... Jes... ja przepraszam.
Nie powiedziała nic, trzasnęła tylko wyjściowymi drzwiami.

Czy to był moment przełomowy w tym kryzysie?

Jasmine nie wracała już trzeci dzień, a przyjmujący coraz bardziej się o nią martwił. Analizował każdy moment związku. Zastanawiał się, gdzie popełnił błąd. Dlaczego gdy ujrzał swoją starą miłość, aktualna całkowicie znikła? Przecież tak bardzo kochał Jassy. Od pierwszego wejrzenia wiedział, że będzie ona dla niego kimś ważnym. 
Nie stawiał się na treningach, a poszukiwania dziewczyny zaprzestał drugiego dnia. 

Nie spałam tej nocy,
Bo nie wiem co czuję.
Czekałam,
aż powiesz po prostu coś realnego.


Minęły trzy dni. W tym czasie przemyślała wszystko. Ona też nie była wobec niego szczera. Nie mówiła mu, że kogoś poznała, ale był to tylko jej przyjaciel.
-Krystian, ma na imię  Krystian. Poznałam go, gdy się tu przeprowadziliśmy, ale ja go nie kocham Thomas, chyba.
Sytuacja się powtórzyła. Znowu trzasnęły drzwi.
Jej rude włosy wtopiły się w pomarańczową poduszkę. Nie hamowała łez. Krzyczała. Krzyczała z całych sił. Życie było dla niej niesprawiedliwe. 
'To koniec, to koniec, on nie wróci' 
Zaczęła się przeraźliwie trząść.
'To koniec, to koniec, on nie wróci' 
Nie mogła złapać oddechu.
'To koniec, to koniec, on nie wróci' 
Dusiła się łzami.
'To koniec, to koniec, on nie wróci' 
Kochała go. Wiedziała to. Kochała Thomasa, ale to gdzieś zniknęło. Ta miłość odeszła na drugi plan. Zniknęła za zasłoną kłótni. 

Zastał ją śpiącą i spokojnie oddychającą. Płakała. Widział to. Powoli docierało do niego, że to właśnie jakiś rozdział w jego życiu się kończy. Ból ogarnął całe ciało siatkarza. Paraliżując go, nie pozwalając na jakiś ruch. Tak bardzo chciał ją przytulić, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Ale nie mógł, Nie potrafił jej już więcej okłamywać.


 Puścić to wszystko, puścić to wszystko,
Wyrzucić wszystko z siebie teraz.

-Wyjaśnijmy sobie wszystko, najwyższy czas Thommy. 
-Chyba już nie mamy nic do wyjaśnienia.
-Rozmawiajmy, krzyczmy, cokolwiek. Błagam, mam dość tej ciszy - podnosi głos.
-A mi niby to pasuje? Teraz ja cię błagam Jasmine, nie ośmieszaj się. Mnie to też boli, bo wiem, że zepsułem. I wiesz coGdy patrzę teraz wstecz do początku, wiem, że wszystko co widzę, jest prawdziwe. Wiem, że cię kochałem i wiem, że ta miłość jest nadal gdzieś we mnie, ale na litość boską! Ja nie potrafię jej sam odnaleźć. Co jeśli ona znikła? Jasmine... ja nie chcę cię stracić. 
-Dajmy sobie czas

Nie wiem czemu, nie wiem czemu
Musimy tak bardzo się rozpaść.
Nie wiem czemu tak bardzo się rozpadamy.


Minął miesiąc. Miesiąc myślenia. Miesiąc stresu. 
Nie spali po nocach, a w dzień nie ruszali się spod ciepłego koca. Byli swoimi cieniami. Niszczyli się, rozpadali na najmniejsze kawałeczki, o ile już tego nie zrobili. 
Oboje doszli do wniosku. Nie da się już tego naprawić. To minęło, choć gdzieś tam w głębi, była ta miłość. Ale oboje chcieli spróbować zatrzymać ich wspólną destrukcję.
-Napraw mnie. Powiedz co mam zrobić, by było jak dawniej.
-To nie ma sensu kochana, ciebie i Thomasa już nie ma. Jesteście dwoma oddzielnymi osobami, to nie wrócić. Spieprzyliście to Jaśmina.
-Krystian, ja nie chcę żeby to był koniec. Boję się, że sobie nie poradzę
-Po pierwsze to przestań płakać, was już nie ma i nie będzie. Ten rozdział się zakończył. Zrozum to. To koniec.
Tej nocy całował ją mocno, namiętnie i z uczuciem. Kochał ją, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. A ona? Ona miała coraz większe wyrzuty sumienie. Czuła się jakby zdradzała swojego Tomiego. Wtedy, w tym momencie rozpadła się najbardziej i była już niemal pewna, że nie da się tego skleić.

Cierpieli oboje szukając wyjścia z tej zagmatwanej sytuacji. Oboje również wiedzieli, że najlepszym rozwiązaniem będzie zerwanie wszelakich kontaktów ze sobą, odpuszczenie. Jednak starali się nie dopuszczać.
Thomas znowu nie mógł usnąć, po raz kolejny oglądał te same zdjęcia, ich wspólne zdjęcia. Tęsknił, ale tak na prawdę nie wiedział za czym. Dzwonek do drzwi sprawił, że wyrwał się z chwilowego letargu i powoli posnuł się je otworzyć.
-Hej - tyle zdążył wypowiedzieć, zanim zaczęła go całować. Może było to nieodpowiedzialne, w stosunku do tego, że chciał naprawić swój związek, ale nie myślał wtedy trzeźwo. Dopiero nad ranem zrozumiał. Zrozumiał za czym tęsknił i w żadnym wypadku nie były to rude włosy Jasmine.
-Tęskniłem Eveline, tęskniłem...


Ale skoro jesteśmy dość silni,

By to przyjąć
To jesteśmy dość silni,

By to wypuścić.

Musieli się spotkać. Musieli raz na zawsze sobie wszystko wyjaśnić. Musieli to zakończyć. Nie mogli dotknąć dna. Musieli ratować siebie samych i siebie wzajemnie. Nie mogli zniszczyć sobie życia.
-Thomas, czyli to już? To koniec naszej przygody?
-Wracam do Stanów, skończył mi się kontrakt w Rzeszowie, ty pewnie zostajesz tu, by ułożyć sobie życie. Ale wiesz co Jasmine? Będę to wspominać jako jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Nie sądziłem, że zakończy się on w taki sposób. Liczyłem na ślub, gromadkę dzieci i wspólne życie do śmierci, ale chyba Ten u góry miał inne plany na nas. Pamiętam idealnie każdy moment przy tobie, i nie mam zamiaru go zapomnieć. Połączyło nas uczucie, jednak chyba jesteśmy za młodzi, by je pielęgnować. Nie da się żyć z kimś w przyzwyczajeniu. Teraz jest ten moment, gdy jesteśmy wystarczająco silni, by odpuścić. Trzymaj się mała.
-Czekaj - zdążyła wydusić przez łzy, zanim zniknął za zakrętem - Pocałuj mnie, ten ostatni raz.
I pocałował ją, a był to pocałunek, pełen żalu, smutku i zawodu. Był to ten ostatni.




___________
Mój bardzo krótki one part, zastanawiam się tylko, czy nie napisać kolejnych części...
Wszystko zależy od Was czytelniczki :>